Gdy w Polsce termin wyborów samorządowych nie został jeszcze ustalony, w Czechach minął już ostateczny termin zgłaszania list kandydatów, które odbędą się 15 i 16 października. Na Zaolziu Polacy i osoby przyznające się do polskich korzeni stoją obecnie na czele gmin w Stonawie (Andrzej Feber), Ligotce Kameralnej (Stanisław Ćmiel), Śmiłowicach (Gustaw Chwistek) i Trzycieżu (Stanisław Plekanec).
Stanisław Folwarczny jest wiceburmistrzem Czeskiego Cieszyna, Stanisław Jakus – Jabłonkowa, Roman Wróbel zastępcą wójta Bystrzycy, Bogusław Raszka – Wędryni. Takich przykładów jest więcej. W niektórych miejscowościach Polacy odnoszą sukces w wyborach, startując ze wspólnej listy Coexistentii-Wspólnoty, w innych – kandydując w ramach innych partii i ugrupowań.
- U nas w Radzie Gminy, która liczy 15 członków, jest chyba siedmiu Polaków, w tym pięciu z listy Coexistentii – powiedział radny z ramienia tej partii, Bogusław Raszka. W tym roku ponownie będzie startował z jej listy. – W Wędryni Coexistentia ma stosunkowo mocną pozycję, dlatego ten model się sprawdził. Ale w każdej gminie sytuacja jest inna. Rozumiem, że tam, gdzie pozycja Coexistentii jest słabsza, trzeba połączyć siły z mocniejszym ugrupowaniem.
Wędrynia, Milików i Bukowiec to trzy gminy, w których kandydaci Coexistentii zdobyli w wyborach w 2006 roku najwięcej mandatów. – Mamy też radnych w Kocobędzu, Nawsiu, Gródku, Ropicy, Karwinie – wymienił Tadeusz Toman, rzecznik prasowy partii. W Milikowie Coexistentia i KDU-ČSL były zwycięzcami ostatnich wyborów, zdobywając zgodnie po pięć mandatów. – W tym roku startujemy w 21 gminach, w niektórych z nich tworzymy listy z kandydatami niezależnymi – dodaje Toman. – Liczymy przynajmniej na powtórzenie sukcesu sprzed czterech lat, kiedy uzyskaliśmy 40 mandatów samorządowych.
Spory sukces w poprzednich wyborach odnieśli Polacy z Czeskiego Cieszyna. Dzięki korzystnym dla nas rozstrzygnięciom, w obecnej kadencji w Radzie Miasta zasiada kilku przedstawicieli polskiej narodowości. W tym czasie udało się doprowadzić do skutku kilka projektów, które w takim składzie rady miały większe szanse na sukces. Stanisław Folwarczny, wiceburmistrz miasta, podkreślił jednak, iż rada nie dzieli się na Polaków i Czechów, działa wspólnie, jako monolit.
- Udało nam się przede wszystkim w maksymalny sposób wykorzystać środki unijne, staraliśmy się wspierać stowarzyszenia i instytucje (również polskie), także organizacje społeczne – dodał Folwarczny, który także w tym roku wystartuje w wyborach z ramienia ODS. Bez większych przeszkód (takich, jak np. w Trzyńcu) można było wprowadzić unijne standardy dwujęzyczności, zacieśniono także współpracę z Cieszynem.
Dobrą pozycję mają Polacy w Radzie Gminy Suchej Górnej. Z 15 radnych osiem to osoby przyznające się do polskiej narodowości, w większości aktywne w działalności Miejscowego Koła Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego. W Suchej od dawna są polskie napisy, pod koniec ub. roku Rada Gminy jednogłośnie uchwaliła 800-tysięczną dotację na remont Domu PZKO. Polscy radni zostali wybrani z list różnych ugrupowań – prawicowych i lewicowych – najliczniejsza grupa z listy Niezależnych. Z niej startował m.in. prezes MK PZKO Bronisław Zyder. – W tym roku ponownie będę kandydował – powiedział naszej gazecie. Razem z nim kilku innych działaczy PZKO. – U nas w radzie nie ma podziałów na Polaków i Czechów. Wszyscy staramy się, by na pierwszym miejscu było dobro całej gminy. Nie możemy forsować tylko interesów PZKO – podkreślił.
GL, ER